poniedziałek, 7 stycznia 2008

W co by tu się ubrać?

Waga niewiele zmieniona, bo od początku przybyło mi 2 kg., a jednak ubranka nie chcą się już dopinać w pasie. Wybrałam się więc na zakupy. Początkowo sądziłam, że wystarczy po prostu kupić coś w większym rozmiarze wybrałam się więc do sklepu z "normalną" odzieżą. Po przymierzeniu kilku rzeczy stwierdziłam, że co prawda ma być wygodnie, ale nie chcę wyglądać jak worek kartofli. Zrezygnowałam i zajrzałam do sklepu z odzieżą dla ciężarnych (jak ja nie lubię tego określenia, brrr).
Pani ekspedientka, być może zdziwiona co ja tutaj robię, bo mojej ciąży praktycznie jeszcze nie widać pokazała mi sporą kolekcję specjalnych spodni, sukienek, sweterków i różnych dodatków. Kupiłam kilka sukienek. Biorąc pod uwagę fakt, że duża i wyraźnie zaokrąglona będę jedynie kilka miesięcy nie zamierzam przesadzać z zakupami.



Pierwsze zakupy w sklepie dla brzuszkowatych.




środa, 2 stycznia 2008

Gwiazdy na niebie...

Gwiazdy na niebie mówią, że badziemy mieli\mamy synka.
Już dwa razy w moich snach mieliśmy chłopczyka, raz dziewczynkę :-)
Seda, moja turecka przyjaciółka również śni o naszym maleństwie w niebieskim ubranku.
Starsze babki, sąsiadki przewidują chłopaka, podobnie zresztą kalendarz chiński.
Nie mam większej ochoty na słodycze i niewiele utyłam (jak na razie;-), a to podobno też świadczy o tym że bedzie potomek męskiej płci.

Nie staram się zgadywać, bo właściwie nie mam żadnych preferencji odnośnie płci.
Wszyscy nasi znajomi, którzy starają się o dzidziusia chcą dziewczynek więc tak z przekory odpowiadamy z Sonerem, że my chcemy chłopaka.

10 stycznia mam kolejną wizytę u lekarza więc jeśli tylko maleństwo nie obróci się do nas pleckami poznamy tę słodką tajemnicę ;-)

sobota, 29 grudnia 2007

Bąbelek.

Pytanie czy czuję ruchy maluszka jest mi zadawane już od pierwszego miesiąca. Grzecznie odpowiadałam, że coś czuję, ale moim zdaniem to nie dzidzia a żołądek.
Zapytałam lekarza, czy w tak wczesnej ciąży można już coś odczuwać, zgodził się ze mną, że co najwyżej ruchy przewodu pokarmowego.

Matka jednego z naszych znajomych twierdzi, że "ślizganie się" maleństwa odczuwała już w drugim miesiącu! Ciekawe, bo jej syn ma teraz 34 lata. Ma skubana pamięć do szczegułów, albo wybujałą wyobraźnie.

Generalnie większość naszych znajomych, już matek, twierdzi, że czuła ruchy swoich pociech już przed trzecim miesiącem. A moje maleństwo spało sobie spokojnie.
I oto w niedzielę 23 grudnia oczekiwaniom stało się zadość i poczułam wyraźnie, że jest we mnie ta mała istotka. Niesamowite i trudne do opisania uczucie, przypominające szybkie bicie sarca lub bąbelki.
Panowie mogą nam tylko pozazdrościć możliwości bycia w ciąży;-)




środa, 26 grudnia 2007

Cesarka-be!

Jak już się jest w ciąży to się trzeba widocznie nasłuchać "mądrych" porad":P
Powinnam: więcej jeść, więcej pić, wolniej chodzić, nie spać na brzuchu, nie schylać się, luźno się ubierać, ciepło się ubierać, nie chodzić po domu bez kapci... no i oczywiście urodzić siłami natury.
Mówię, że się jeszcze nie zdecydowałam, bo to jeszcze 5 miesięcy, bo zadecyduję wspólnie z lekarzem, ale to nic. "Zastanów się"-słyszę-"Przemyśl to sobie jeszcze raz".
Hello! Jeszcze się nie zdecydowałam.

Nasłuchałam się, że przy porodzie naturalnym organizm się lepiej oczyszcza, a po cesarce wszystkie "brudy" pozostają w środku. No niech mi ktoś jeszcze powie, że moja siostra nadal nosi w sobie łożysko (miała cesarke ponad 4 lata temu).

Ciekawe, że większość tych anty-cesarkowych to młode babki, które jeszcze nie rodziły i nawet nie są w ciąży. Widzę, że Matka Polka ma siostrę - Matkę Turczynkę, która podobnie jak ta nasza jak się nie umęczy nie bedzie się czuła potrzebna i spełniona.

Soner młodą babką co to jeszcze nie rodziła nie jest więc doradza cesarke, siostra po cesarce też, nasza mama, co prawda nadal młoda, bo dopiero 38;-) ale po dwuch porodach (drugi to byłam ja i moja bliźniacza siostra, więc nie było lekko) też zachęca do cesarki.

Rodzenie w kraju, jednak obcojęzycznym, do łatwego nie należy. Co prawda mówię dosyć biegle po turecku, ale terminologia porodówkowa jest mi raczej obca. Przy cesarskim cięciu mogę co prawda być przytomna, ale niewiele się bedzie ode mnie samej oczekiwało. Poród siłami natury wymaga jednak rozumienia poleceń położnej.

Jak już wcześniej wspomniałam decyzja jeszcze nie zapadła:-)


czwartek, 6 grudnia 2007

Widac dzidziusia!!!

Na dwuch poprzednich badaniach nasz maluszek był zaledwie kropeczką cudownie więc było zobaczyć na ekranie małego człowieczka.
Nasze maleństwo porusza nużkami i macha rączką! Małe wielkie cuda:-D
Posłuchalismy rownież bicia jego maleńkiego serduszka. Robi wrażenie! Niesamowite z jaką prędkością pracuje coś tak małego.

CRL (długość ciemieniowo-siedzeniowa, czyli od czubka główki do pupki, bez nóżek) wynosi 6,86cm. Badań bylo mnóstwo (igly i strzykawki...brrr), wyniki bardzo dobre.

Przestałam ćwiczyc Pilates, bo pani instruktorka-amatorka i szczypala mnie w policzki traktujac jak małą dziewczynkę. Taka jestem "slodka" :-P
Ćwiczę w domu jogę dla brzuszkowatych:-)



piątek, 30 listopada 2007

Motylem jestem...

Język nasz kochany ojczysty do sexownych nie należy, o nie.
Określenia intymnych części ciała brzmią albo wulgarnie, albo dziecinnie, podobnie zreszta jak sam akt miłosny.

Ten cudowny okres kiedy spodziewamy się przyjścia na świat własnego maleństwa też nie jest pięknie określany.
W Turcji jestem hamile, po angielsku pregnant, a w mojej kochanej Polsce estem w ciąży, kobietą ciężarną, ciężarówką...
Ciąża może i do lekkich nie należy, ale nie ma co przesadzać.
Są jeszcze określenia typu stan błogosławiony (brzmi zbyt religijnie jak dla mnie, niedowiarka), brzemienność (brrr), życie poczęte (jak z broszurki organizacji pro-life).
Ogłaszam konkurs na ciekawe i oryginalne okreslenie ciąży!
Czekam na propozycje;-)


Jak na razie (pukać w niemalowane) czuję się świetnie. Nie było porannych nudności, a te podobno kończą się na początku trzeciego miesiąca, ja jestem już w czwartym.
Nie mam szczegulnych zachcianek, Soner za to miewa:-D
Waga tez niewiele zmieniona. Nie musze jeszcze zmieniac garderoby;-)


sobota, 17 listopada 2007

Chlopczyk czy dziewczynka...?

Druga wizyta byla krotka i niewiele rozniaca sie od pierwszej.
Zdjecie z USG ponownie ukazalo kropeczke.
Serduszko bije i wszystko jest "tamam" - tr. ok.
Pani pielegniarka ponownie zbadala mi cisnienie i zwazyla. Przytylam 100 gr.
Pan doktor ponownie powiedzial, ze nie nalezy do tych co to wszystkiego zakazuja mam tylko nadal nie farbowac wlosow.
Dostalam skierowanie na, w sumie, 19 roznych badan.


No i zaczelo sie rokowanie.
Nie masz ochoty na slodycze, nie masz porannych nudnosci - chlopak!
Masz ochote na kwasne jedzenie - dziewczynka!
Sasiadka Ayse "czuje", ze bedzie chlopak. Szwagier Sonera - 80% dziewczynka.
Wszyscy maja racje w 50%. Albo chlopak, albo dziewczynka, innej opcji nie przewiduje.
Wedlug chinskiego kalendarza bedziemy mieli syna.

Zgadzamy sie z Sonerem, ze dla nas najwazniejsze aby malenstwo bylo zdrowe, a to czy ubranka maja byc niebieskie czy rozowe nie ma najmiejszego znaczenia.